Dzień był nieco kapryśny...to jesienny kapuśniaczek, to procesyjny podmuch Parakleta, to znów przejaśnienia. Kościół wysprzątany przez parafian, otarty delikatnie po miesięcznym kuciu elektrycznych tras kablowych. Udekorowany kwiatami subtelnie, koktajlowo. Wierni paradni, mili Bogu, z czystymi sercami. Nie przybici komasacją, acz gromadnie skomasowani w świątyni. Ojciec Leon przybył do Lipnicy cichutko i na czas. Ktoś powiedział, że Ojciec ma w sobie tyle lekkości, iż latawiec by Go uniósł. I tak do nas mówił. Lekko, prosto i mądrze. (fot. Łukasz Pastorczyk)