Parafia Rzymskokatolicka Św. Łukasz Ewangelisty w Lipnicy Wielkiej
Parafia Rzymskokatolicka
Św. Łukasz Ewangelisty
w Lipnicy Wielkiej
Galeria zdjęć

Galeria zdjęć:

2013: Drawa i Noteć czyli o chlupchlup przez poligon, o czuwaj Wasyla i o kolumbie rocznik 70ty

     Zastanawiam się jako komandor kiedy sam popłynę na wakacje. Gdyby tak się stało - to by jednocześnie oznaczało, że przestanę być komandorem, bo jak tu być komandorem dla siebie samego? Jest się nad czym zastanowić, bo gdy przyjmiemy dotychczasową tendencję spadku uczestników lipnickiego spływu: w 2012 - sześcioro, w 2013 - trzech, to w 2014 roku nawet dla mnie samego mogłoby zabraknąć miejsca.
      Eeeech tam, na szczęście to tylko statystyyyyki.
      W tym roku z początkiem lipca (bardzo dobry, ciepły termin) spłynęliśmy Drawą od Czaplinka do Krzyża z niewielkim deserkiem na Noteci (od Krzyża Wielkopolskiego Do Drezdenka) Łącznie 183 km szlaku spławnego. To był spływ dla duchownych: dwóch księży i kleryka. Kajakarze to: piszący te słowa, nasz rodak Leszek oraz kleryk Kamil. Testowaliśmy na spływie późniejszy przyjazd jednego uczestnika Kamila i wcześniejszy jego wyjazd. Nie łatwo się zdecydować na takie rozwiązanie (dodatkowy transport kajaka, utrudniona możliwość dołączenia z lądu do płynących dziką rzeką zwłaszcza jeśli dołączający nie zna nadrzecznych terenów) ale spróbowaliśmy i udało się. Dużo tutaj zawdzięczamy Radkowi Wawrowi z Czaplinka, właścicielowi firmy Mrówka wypożyczającej kajaki na szlaki Pojezierza Drawskiego. Powierzył nam drugi kajak od początku do końca spływu zaznaczając, że gdyby Kamil nie dojechał - będziemy mieli kajak za darmo. Mieliśmy od początku do końca miejsce zarezerwowane dla Kamila i wolne dla kogokolwiek, kto chciałby z nami wsiąść do kajaka. Komfort i wygoda za cenę nieco mocniejszego pociągnięcia wiosłem na jeziorze. Jak zapasowy koń na prerii ze świeżymi siłami. Radek jest też wpływowym krezusem na Pojezierzu Drawskim. Jak ochrzani narowistego orawskiego kierowcę za przekraczanie prędkości w terenie zabudowanym, to nawet fotoradar nie ma nic do powiedzenia ; ) 
         Gdyby ktoś chciał zabookować Radka kajaki na Drawę lub na Piławę first minute  - to niech się nastawia na zimę. Radek zapowiedział, że wpadnie z rodzinką pod Babią z rewizytą na narty ; )
      Dzięki Radku!
     To był spływ częstych kontaktów z harcerzami. Najpierw z żeńskim zastępem z Warszawy wzbogaconym o włochatego, miauczącego druha Wasyla w klatce : ) Wasyl był wielką zgubą, którą cały rozgoryczony zastęp, nie wyłączając ratownika szukał przez półtora doby na Rzepowskim ; ) Był też Wasyl małym synem marnotrawnym. Małym na miarę możliwości zwierzątka - małego brata człowieka, jak chce św. Franciszek. Kiedy Wasyl wrócił po baciarce do obozu o północy opłakany przez cały żeński zastęp - nie padł na kolana, nie rzucił się pani w ramiona z prośbą, by uczyniła go przynajmniej służącym w swoim domu jak to uczynił jego ewangeliczny większy brat. On po prostu zamiauczał na znak, że jest głodny ; ) Tylko tyle, ale i to wystarczyło żeby zastęp harcerskich płaczek zamienił się w uśmiechnięte dziewczyny traktory ; )
         Nawiązaliśmy też spływając kontakt z harcerzami-nauczycielami z 2. gorzowskiego Liceum im. Marii Curie Skłodowskiej, zwłaszcza z geografem, Radkiem Jaroszewiczem, który prowadząc w wielkim spływie swych uczniów i studentów zaklina magicznie swym ekscentrycznym, acz przymilnym barytonem każdą drawską polanę, zwłaszcza w Drawskim Parku Narodowym na Barnimiu, czy na Pstrągu - jak kto woli. Po prostu, po zmierzchu przy ognisku bierze gitarę, śpiewa niebanalne, mądrze, ze smakiem wybrane kawałki,
 
 
       których próbkę prezentujemy również w podpisach pod zdjęciami i kajakarze zahipnotyzowani monumentem jego barytonu sami wychodzą z nor, z zakątków biwaku, ze śpiworów, z namiotów. Po godzinie sami nie rozumieją jak to sie stało, że bez piwka czy gorzałki pękają w nich opory, że śpiewają w grupie, że są ogniskowym kręgiem. Radek ma siostrę Izę, obozową paciamamę o której żartuje, że siostry się nie wybiera ; ) Zwłaszcza gdy ta przygotowując kolejne smaczne obozowe gorące danie dla 30 głodnych gęb roześmieje się na polanie tak, że sosny tracą szyszki ; ) Radek jest jednym z założycieli Stowarzyszenia Turystyki kwalifikowanej Traper 23 w Gorzowie. Ma wielu fajnych znajomych zakręconych aktywną turystyką.
       Kolumb, rocznik 70ty : )
      Jeśli go spotkacie na szlaku turystycznym Ziemi Lubuskiej lub w Wielkopolsce - idźcie za nim w ciemno. Jak jego uczniowie na lekcjach geografii gdy został Belfrem Roku i Aparycją Roku 2010 w gimplu, w którym uczy : )
 Aha, no i Radek Wawer, ten od Mrówki ma też rodowód harcerski. Nawet w nazwie firmy zostało harcerskie wspomnienie. Czuwaj!
      Mamy w pamięci po spływie Drawą kilka bardzo sympatycznych wieczorów i poranków spędzonych pod biwakową wiatą z małżeństwem kajakarzy z Rybnika. I wspólne plany kajakowe, by wyruszyć na Obrę od Zbąszynia. Nie wiemy kiedy, ale mamy przeczucie, że się spotkamy na kajakowym szlaku. Bo kajakarze  na kajakowym szlaku znajdują się jak ziarnka w korcu maku.
      Mamy na koncie po spływie Drahimia 2013 najwcześniejszą pobudkę spływową. O 3.30 ! I bezszelestny etap spływu o świcie przez poligon w Drawsku Pomorskim, czyli w miejscu do którego, gdy wpływasz - ryzykujesz życie.
 
 

       Mamy wspomnienia leniuchowania nad Drawą w pozycji horyzontalnej lub nieco hiperbolicznie przekrzywionej. Mamy wspomnienia baraszkowania w toni Drawy : )
 
  

         Mamy też niezapomniane wrażenie treningu biegowego po lub przed każdym kajakowym etapem. Czasem wręcz na bosaka ; ) Spotkaliśmy też nieopodal Drawna prawdziwego wilka morskiego, kapitana Polskiej Żeglugi Morskiej, który przepłynął wszystkie oceany świata wzdłuż i wszerz, w tym wcale niemało na masowcu MS Orawa (!). Przebywał na urlopie z żoną i dwiema sympatycznymi wnuczkami odpoczywając przed kolejnym rejsem. Gdzie odpoczywał? Oczywiście nad wodą, w ośrodku wczasowym szczecińskiego PŻM-u. Dziwił się, że matką chrzestną MS Orawy nie była któraś gaździnka orawska : ). Zapodał nam, że musimy lepiej dbać o takie promocyjne smaczki. Mieć takiego kolosalnego ambasadora dźwigającego 38 tysięcy ton i cumującego w największych portach świata - niewielu sobie może pozwolić na taką promocję swego regionu.
    Co jeszcze? Drawa słyszała też łorawskie śpiywki Leszka i Kamila, oraz nasze wspólne chwalenie Wszechmocnego za pogodę, za zdrowie i za siły na szlaku. Brewiarzowe lub mszalne chwalenie. Drawa porwała też komandorowi okulary w miejscu w którym komandor nigdy by nie przypuszczał, że Drawie jego okulary się przydadzą ; )
    Nawet przekonaliśmy się wspólnie o tym, że oscypek orawski znad Krzywania znakomicie smakuje nad Drawą. Wszystko dobrze. Bardzo dobrze. Rzekłbym nawet wyśmienicie!  Tylko dlaczego Was tam nie było? Doprawdy trudno zrozumieć. Głębokości : )
                                                                                                                                          

                                                                                                                                                                                                                                   jeszcze komandor  

Menu:

Kalendarz litrugiczny:

 
XXV Niedziela okresu zwykłego
22 września 2019r.

Warto wiedzieć:

Warto wiedzieć:

Trzech papieży przyczyniło się najbardziej do upowszechnienia Różańca:


1. Papież Pius V w 1566 roku zatwierdził formę tej modlitwy


2. Papież Leon XIII wprowadził październik jako miesiąc różańcowy. Widział w Różańcu oręż przeciwko atakom szatana.


3. Papież Jan Paweł II ogłosił Rok Różańca (2002/2003). Wprowadził również tajemnice światła. "Dzięki Różańcowi zawsze doznawałem otuchy" - wyznał.



 


xtml
css
e-parafia